Nie ma to jak rano wstać (nie znowu tak wcześnie) a na termometrze -27 st. Niby mała tura beskidzka przed nami, ale temperatura robi wrażenie. Jeszcze nigdy przy takiej temperaturze nie turowaliśmy. No i już z rana decyzje.. jak się ubrać, co wziąć? Dobra coś tam więcej wrzucam, ale też wiem, że zawsze jest za gorąco na podejściu.

Lipowa

W aucie szybka decyzja, no to jedźmy na Skrzyczne, ale od Lipowej. Fajnie, nigdy od drugiej strony Skrzycznego nie widziałem, a do Szczyrku od dziecka się jeździło. Nasz ukochany zimowy skansen. Oki, włazimy. Już tylko -17 st.  Przyjemne wejście lasem i wychodzimy nad SMOG. My go jakoś nie czujemy, ale spotykamy miłego Pana z psem (może suka?), który narzeka na smród powietrza, który go spotyka gdzieś w połowie trasy. No dobra, docieramy do schroniska na Skrzyczne. Po zupie i trzeba się już zwijać, no bo jak wspominałem nie przyjechaliśmy rano hehe.

Zjazd przy pięknym zachodzie słońca i za momencik jesteśmy przy aucie. Zaliczone.

Całkowity dystans: 10363 m
Najwyższy punkt: 1256 m
Najniższy punkt: 334 m
Wyskokość podjazdów: 1828 m
Wysokość zjazdów: -1662 m
Średnia prędkość: 9.79 km/h
Łączny czas: 04:52:10
mm

Łukasz Sukiennik

Fan zimy i wszelkiego rodzaju desek.
Snowboard, splitboard a także biegówki i narty alpejskie to jego lekarstwo na zmęczone plecy.

Zobacz wszystkie wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *