Chociaż słowackie tatry przywitały nas mglistym porankiem to ruszyliśmy razem z Czarem z samego rana pierwszą kanapą z ośrodka Rohace/spalena (bo przecież nie będziemy szli pod wyciągiem) w stronę naszego Salatynu. Tradycyjnie z górnej stacji foczymy do podnóży szczytu, gdzie przepinamy się na raki wśród skiturowców, którzy prawie biegiem włażą w tych swoich skorupach. Z przełęczy ruszamy bez splitboardów w poszukiwaniu szczytu Saltyn (2048 m), którego szukamy z GPSem we mgle i wichurze. Oczywiście robimy parę kółek na grani zanim go znajdujemy. Schodzimy do Małego Salatynu (2046 m) i mgły odchodzą w kilka minut, otwierając okno.

Widok na Salatyn

Zaliczamy zjazd po betonie w górnej części, ale znajdujemy trochę świeżego śniegu i kończymy zjazd przy pięknym słońcu. Salatyn tym razem dał się zdobyć i zaprosił nas ponownie. Chętnie tam wrócę, bo to świetna alternatywa dla polskiej Kopy Kondrackiej.

Całkowity dystans: 7.88 km
Najwyższy punkt: 2043 m
Najniższy punkt: 1030 m
Wyskokość podjazdów: 964 m
Wysokość zjazdów: -1472 m
Średnia prędkość: 8.55 km/h
Łączny czas: 04:41:55

 

Galeria

mm

Łukasz Sukiennik

Fan zimy i wszelkiego rodzaju desek.
Snowboard, splitboard a także biegówki i narty alpejskie to jego lekarstwo na zmęczone plecy.

Zobacz wszystkie wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *